Co się stało z moją twarzą? – Pornolandia

To miał być normalny poniedziałkowy poranek. Obudzenie się, przygotowanie do pracy i wyjście do niej. Niestety po otworzeniu oczu, poczułam, że coś z moją twarzą jest nie tak. Była jakaś wypukła, zarośnięta, a usta biegły poprzecznie, a nie wzdłużnie. Przestraszona pobiegłam do łazienki, żeby zobaczyć się w lustrze. Gdy stanęłam przed nim, oniemiałam. Zobaczyłam, że na twarzy wyrosła mi pizda. W panice, szybko udałam się  do męża i go obudziłam. On jeszcze zaspany, spytał się, co ja mam na twarzy? No właśnie nie wiem, co się stało – odpowiedziałam.

Mąż szybko wyskoczył z łóżka i zaczął się zastanawiać, co teraz z tym zrobić? Pomyślał chwilkę i powiedział, że ma pewnego kolegę, który zajmuje się niewyjaśnionymi przypadkami. Zadzwonił do niego natychmiast, przedstawił mu sytuację, a kolega się zgodził na przyjazd i zbadanie tego przypadku. Po pół godziny, zjawił się u nas w domu i nie mógł uwierzyć, że mam cipę na twarzy zamiast ust i brody. Zaczął obmyślać plan ratunkowy i stwierdził, że musi użyć swojej magicznej różdżki, która powinna pomóc.

Jednak zanim miał ją zastosować, kazał mi usiąść na łóżko, a męża wyprosił z pokoju. Zrobiłam jak chciał, a on usiadł koło mnie. Zaczął dotykać mojej usto-cipy i sprawdzać palcami jak jest głęboka. Po krótkim czasie, zaczął też ją lizać i mocniej penetrować palcem. Byłam trochę przestraszona, ale on zapewniał mnie, że tak to ma wyglądać i żebym się nie bała. Rozluźniłam się więc i mu nie przeszkadzałam już. Czułam normalnie, jak liże moją łechtaczkę i wkłada swój język w otwór. Odczuwałam tak samo, jakby grzebał w mojej dolnej cipie. Byłam chyba połączona nerwami z tamtą.

Głupio mi było, bo odczuwałam przyjemność, a mój mąż był obok w kuchni i czekał na moje wyzdrowienie. W głowie już miałam, żeby szybko użył swojej magicznej różdżki, która miała mi pomóc. Nagle przestał mnie oblizywać i macać, ucieszyłam się, ale zobaczyłam jak wstaje i ściąga spodnie. Wystawił swojego kutasa i powiedział, że właśnie jest to jego różdżka, która ma moc uzdrawiania. Zdezorientowana, nie wiedziałam co mam począć, czy rzeczywiście tym miał mnie uzdrowić? Jednak ze strachu przed tym, że miałabym tak wyglądać do końca życia, postanowiłam być jemu posłuszna.

Złapał mnie za głowę ręką i przysunął ją bliżej swojego kutasa. Po chwili zaczął wkładać go do mojej twarzo-cipy. Robiło mi się przyjemnie w obu dziurkach. Za jednym zamachem czułam jak penetruje mi pochwę i buzię. Myślałam sobie wtedy, Boże, niech tylko mi tym pomoże. Pieprzył mnie w gębę coraz mocniej, aż zaczęłam się nawet tym podniecać i obmacywać swoje cycki. Zapomniałam już o mężu, który niecierpliwie czekał na efekty. Zamknęłam oczy i się delektowałam jego kutasem.

On wsadzał go coraz głębiej i czułam jak jest mocno twardy. Jego żołądź masował moje gardło, a trzon obijał się o łechtaczkę i ścianki waginy. Modliłam się cały czas o powrót do normalności. Byłam przekonana, że to co robi, to służy właśnie temu, a jeszcze sprawia mi niemałą przyjemność. Nagle wpadł do nas mój zniecierpliwiony mąż. Zaczął krzyczeć, co my robimy? ale jego kolega go uspokajał i powiedział, żeby mu pomógł mnie uzdrawiać. Zaskoczony mąż pytał, że jak to? tak ma wyglądać uzdrawianie? a kolega przytaknął, że tak, ale jak wezmą się za mnie oboje, to szybciej z tego wyjdę.

Mąż uwierzył mu i ściągnął swoje spodnie, po czym musiałam złapać go ręką za fiuta. Gdy go delikatnie trzepałam, on rozbierał się do końca z ubrania. Gdy był już cały goły, położyli mnie na łóżku, a wtedy jego kolega zaczął dotykać mnie po dolnej pipce i masować moje wargi sromowe mniejsze. W tym samym czasie mój mąż podszedł do mnie za głowę i dotykał mojej górnej cipki. Kolega się chyba za bardzo rozpędził, bo poczułam jak liże mi moją prawdziwą i naturalną pizdę, gdzie chyba tego nie powinien robić. Już nie wiedziałam co o tym myśleć?

Było już mi obojętne co robią, obym tylko pozbyła się pizdy z twarzy. Gdy kolega strzelał mi minetę i grzebał w piździe palcami, z drugiej strony mój mąż wkładał mi do buzio-pizdy swojego kutasa. Czułam się wtedy nieziemsko, moje podniecenie i rozkosz sięgało zenitu. Nie wiedziałam już czy jestem uzdrawiana, czy ruchana, ale było mi na tyle przyjemnie, że nie chciałam już tego przerywać. Po krótkiej zabawie ze mną na łóżku, przenieśli mnie na podłogę i tam na klęcząco musiałam im obciągać fujary. Trzymając obydwa w rękach, oblizywałam raz jednego, raz drugiego.

Mój mąż już nie był o mnie zazdrosny, nawet podobało mu się, że pieprzy mnie razem z kolegą. Miał taką samą nadzieję, że po tym wszystkim wrócę do normalności. Oboje lizali moje dwie pizdy, a ja przechodziłam podwójne orgazmy. Kolega ruchał mnie swoją uleczającą różdżką w cipę i dupę, a mąż penetrował mi w tym czasie buzię. Oniemiałam jednak, jak kolega zasugerował, że jak chcę się szybciej wyleczyć, to muszę przyjąć w swoje krocze ich dwa kutasy. Tak po chwili zaczęłam być pieprzona na dwa baty.

Moje dupsko było penetrowane w tym samym czasie co cipsko. Z taką samą siłą, oboje rżnęli mnie w dwie dziurki naraz i to w różnych pozycjach. Jakby nie mieli dość, to jeszcze wsadzali mi swoje palce do pizdo-buzi. Byłam już wymęczona tym, co ze mną robili, ale ciągle miałam nadzieję, że po tym wszystkim, moja twarz zmieni się w normalną buzię. Czas uciekał, a nie było jeszcze widać końca pieprzenia mnie. Oboje jak w transie, ciągle nie mogli odczepić się od moich genitaliów. Mój odbyt i cipa, były już na skraju wytrzymałości, a oni nie mogli przestać mnie ruchać.

Wyczekiwałam z niecierpliwością ich dojścia do szczytu, dlatego tym bardziej się ucieszyłam, jak zakomunikowali, że zaraz wystrzelą i żebym kucnęła, a oni obleją mnie spermą po twarzy i w ten sposób mnie wyleczą. Zrobiłam jak chcieli, po dwóch stronach mojej buzi widziałam jak ich kutasy już mocno buzują. Ściągając sobie jeszcze rękoma skórę, przygotowywali się do wytrysku. Już z wielką nadzieją czekałam na ten finał. Po chwili z ich kutasów zaczęło tryskać. Przyjmowałam całą spermę  na twarz, rozsmarowując ją jeszcze po całej jej powierzchni.

Byłam uradowana, że zaraz z brzydkiego kaczątka, zrobię się ponownie księżniczką. Po kilkunastu minutach oczekiwania i wielkiej nadziei, okazało się, że niestety, pizda na twarzy nadal pozostała. Moje rozczarowanie przemieniło się we wściekłość, dlatego postanowiłam opublikować ten film, który był nagrywany w celach naukowych. Obejrzyjcie go sobie, bo nie wiadomo co może was w życiu spotkać, a ja nadal chodzę z cipą na gębie.

Jak oceniasz to opowiadanie?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 3.7 / 5. Liczba oddanych głosów: 3

Jeszcze nikt nie oddał głosu! Oceń jako pierwszy.