Masochistyczne masturbowanie się dziewczyny – Pornolandia

Byłam już znudzona normalnym seksem i masturbowaniem się. Potrzebowałam czegoś więcej. Podniecało mnie czasami jak mój partner łapał mnie za szyję, przyduszał i rżnął z całej siły. Pomyślałam sobie, że czas na powodowanie sobie bólu podczas onanizowania się. Poszłam do piwnicy poszukać jakiś gadżetów. Znalazłam tam sznurki, hak rzeźniczy i narzędzia do majsterkowania. Przyniosłam do domu.

 

W ścianach bocznych zrobiłam otwory i wkręciłam oczka do trzymania lin. Rozebrałam się i położyłam na dywanie po środku pokoju. Na kostkach w nogach zawiązałam sznurki i przeplotłam je w te oczka w ścianie. Trzymając za drugi koniec sznurków, zaczęłam je ciągnąć z całej siły. Nogi rozkraczyły mi się jak nożyczki. Ciągnęłam mocniej, aż pachwiny stawały się coraz twardsze, a krocze coraz bardziej rozszerzone. Ból panujący w okolicy genitaliów stawał się coraz mocniejszy, a zarazem przyjemniejszy.

 

Trzymając jedną ręką linki sięgnęłam po hak drugą ręką. Zahaczając nim o ujście spojenia łonowego, ciągnęłam mocno w kierunku głowy. Mój rowek zrobił się tak naciągnięty, że znalazł się w okolicy pępka. Kłucie i ból w kroczu robiło się dla mnie rozkoszą. Przeżywałam szczyt uniesienia. Cycki robiły mi się twarde jak gruszki. Z podniecenia byłam cała nabrzmiała. Zawiązałam sznurki na szyję, żeby mieć wolną jedną rękę. Wzięłam nią kombinerki i złapałam za wargę sromową. Naciągałam ją z całej siły. Zrobił się z niej żagiel. Boleści towarzyszące temu, były tak przyjemne, że aż nie do zniesienia.

 

Czułam się cała podekscytowana tym co wyczyniam. Hakiem złapałam za łechtaczkę i ją rozciągałam. Wydłużała się jak guma do żucia. Ohydne cierpienie, było dla mnie jak orgazm, szczytem przyjemności. Kombinerkami złapałam teraz za dwie wargi i ciągnęłam w kierunku odbytu. Hakiem za łechtachę w drugą stronę. Flaki oddzielały mi się prawie od ciała. Przeżywałam rozkosz jakiej nigdy nie zaznałam. Potrzebowałam jednak czegoś więcej. Kolczatkę po psie zaczęłam wkładać do dupy.

 

Szczypało i kuło jak cholera, ale było przyjemne. Gdy cała kolczatka schowała się w jelicie, zaczęłam ją ciągnąć smyczą. Wychodząc z odbytu dostawałam multipleksowego orgazmu. Lały mi się z pochwy wydzieliny, a z tyłka krew. Zapaćkałam cały dywan. Nie mogłam złapać tchu, dreszcze miałam na całym ciele i mrowienia w palcach nóg. Pierwszy raz przeżyłam taki szczyt szczytów. Powoli dochodziłam do siebie. Napięcie ze mnie schodziło. Żałowałam, że wcześniej tego nie robiłam. Teraz co tydzień masturbuję się z moimi rekwizytami, które nazywam przyjaciółmi.

Jak oceniasz to opowiadanie?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 1 / 5. Liczba oddanych głosów: 1

Jeszcze nikt nie oddał głosu! Oceń jako pierwszy.