Mój samogwałt z rana – Pornolandia.pl

Już trzy tygodnie nigdzie się nie spotykam i nie wychodzę z domu. Noce są coraz bardziej męczące i nieprzespane. Coraz bardziej we mnie buzuje seksualna potrzeba. Co noc biorę kołdrę między nogi i tak staram się zasypiać. Dzisiaj rano jednak nie wytrzymałam. Obudziwszy się zaczęłam głaskać moją cipkę. Między palce brałam mój zarost i czesałam go jak grzebieniem. Już nawet się nie golę, bo nie mam chwilowo dla kogo.

 

Rozszerzyłam mocno nogi zgięte w kolanach i tak sobie pieściłam moją broszkę dłonią. Jeździłam palcami po pachwinach i szparce, aż czułam jak rozwarcie robi się coraz większe. Miałam przed oczami kilka osób, które lubią moją stronę na fejsie i marzyłam jak na mnie patrzą. Flaczki z cipki coraz bardziej się wypuklały i wystawały. Muskałam je delikatnie opuszkami, aż czułam przyjemne gilgotanie i podniecenie.

 

Z każdą chwilą moja pipka robiła się bardziej wilgotna. Serdeczny palec wchodził w dziurkę coraz śmielej, aż przypomniało mi się, że na osiemnaste urodziny dostałam od koleżanek gumowego i czarnego fiuta. Sięgnęłam po mojego Murzyna, którego nigdy dotąd nie używałam. Ma około 20 cm długości i nie jest za gruby. Taki akurat do moich rozmiarów anatomicznych. Nie jest to wibrator i nie brzęczy, ale idealna kopia męskiego przyrodzenia.

 

Zaczęłam operować nim spokojnie. Najpierw głaskałam nim swoje piersi. Jego zimny dotyk powodował, że sutki mi stały jak maszt. Przysuwałam go do ust i całowałam. Aż ściskało mnie w sercu, że to nieprawdziwy. Przystawiłam go w końcu do krocza i sunęłam nim od dupki po wzgórek łonowy. Mój przyjaciel robił się coraz bardziej nawilżony, co powodowało, że mógł już zaglądać do każdego zakamarka mojej cipeczki.

 

Moja łechtaczka domagała się dotyku, więc jego koniec powędrował i tam. Okrągłymi i wzdłużnymi ruchami stymulowałam ją do granic rozkoszy. Czułam jak kość ogonowa przekręca się w drugą stronę i mrowi mi w plecach. Płyny z pochwy leciały mi litrami, aż musiałam podstawić ręcznik. Mój popęd stawał się obłędny. W wizji miałam stado męskich i damskich języków, które grzebią mi w kroczu. W jednej chwili stałam się bi, homo i nie wiadomo.

 

Po wstępnych igraszkach moja pochwa domagała się bolca. Swędzenie jej sięgało apogeum, a macica, aż wypadała. Rozszerzałam mocno wargi sromowe, aż do przyjemnego bólu. Rozwarcie miałam chyba na 5 palców, a zwieracz dupki, aż domagał się palca. Wsadziłam go tam głęboko i kręciłam nim do znalezienia przyjemnego punktu. W tym czasie włożyłam gumowiaka do mojej mokrej norki, aż styknął się z moim paluszkiem w dupce. Oddzielały ich tylko ścianki flaczków.

 

Dotykając się wzajemnie znalazłam punkt, w którym rozkosz zrobiła się nie do opisania. Oczy wypadały mi z gałek, a nos i buzia nie nadążały brać powietrza. Oddech zrobił się tak szybki, że wypychał moje rzeczy z dziurek. Musiałam ciągle je dopychać, co powodowało mocne tarcie i niesamowite uniesienie. Śluz lał mi się we wszystkie strony świata i zalewał ściany. Dostawałam mega tonowych orgazmów. Zwieracze kurczyły się z prędkością częstotliwości fal radiowych, a pośladki robiły się twarde jak głaz.

 

Leżałam tak ze wszystkim w środku i odpoczywałam. Moje napięcie seksualne w końcu zeszło i mogłam już wstać. Byłam cała poklejona od śluzu od pasa do kolan. Czułam jak moja szparka robi się coraz ciaśniejsza, a wargi się chowają. Ręcznikiem powycierałam cały wymaz z tapczanu i udałam się do łazienki. Po powrocie podziękowałam mojemu Murzynkowi i schowałam go do szafki. Być może mój przyjaciel przyda się w przyszłości. Teraz mam spokój na jakiś czas, ale pewnie jeszcze nie raz będę w takiej sytuacji przez tego wirusa.

Jak oceniasz to opowiadanie?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba oddanych głosów: 0

Jeszcze nikt nie oddał głosu! Oceń jako pierwszy.