Romantyczna przygoda mojego życia – Pornolandia

Wcześniej nie miałam szczęścia do partnerów. Jedni za dużo pili, drudzy siedzieli cały czas na komputerze, a jeszcze inni ciągle poza domem. Żaden nie był chociaż w małym stopniu romantyczny. Nigdy nie dostawałam kwiatów ani prezentów. Byłam im potrzebna tylko do seksu i garów. Postanowiłam ze wszystkimi się rozstać jak najszybciej, bo życie bardzo szybko płynęło, a ja jeszcze byłam młoda. Dobiegałam trzydziestki i myślałam już, że nie znajdę tego jedynego, wymarzonego, o romantycznym i uczuciowym charakterze. Pracowałam wtedy na kasie w sklepie spożywczym i myślałam, że na taką nikt nie spojrzy. Po kilku miesiącach przerwy w związkach, ponownie zaczęłam interesować się chłopakami.

 

Moją uwagę w sklepie przykuł pewien mężczyzna, przychodził co parę dni na zakupy i był bardzo nieśmiały oraz smutny. Zaczepiałam go czasami, ale on jakoś nie był rozmowny. Podobał mi się bardzo. Był zawsze elegancko ubrany i zadbany. Kiedyś go zagadałam dłużej i próbowałam wyciągnąć z niego informację, dlaczego jest taki przybity. Odpowiedział mi, że nie ma szczęścia w miłości, chociaż mocno się stara. Powiedział jeszcze, co mnie zamurowało, że przychodzi tu dlatego, że mu się podobam, ale nie ma śmiałości do zaproponowania mi spotkania. Wybuchłam śmiechem i uradowana zaproponowałam mu sama randkę w kawiarni. Szczęśliwy zgodził się i spotkaliśmy się na drugi dzień, później znowu i znowu.

 

Na początku naszych spotkań poznawaliśmy się od strony naszych życiorysów i rodziny. Nigdy nie proponował łóżka i nie rzucał erotycznych podtekstów. Był bardzo miły, ale zdystansowany. Nie śpieszył się z niczym. Z czasem zaczęliśmy coraz częściej się spotykać. Powoli oddawaliśmy się pocałunkom i przytulaniom. Jednak to co nadeszło niebawem, to przeszło moje najśmielsze oczekiwanie. Pewnego dnia powiedział, że zabiera mnie samochodem za miasto. Na początku byłam trochę przerażona, bo aż tak długo się nie znaliśmy i nie wiedziałam co mnie czeka i co kryje się w jego głowie. Pomyślałam sobie jednak, że raz kozie śmierć i zgodziłam się na ten wypad.

 

Jechaliśmy autem jakieś kilkadziesiąt kilometrów i nagle skręcił w las. Był to już późny wieczór i było ciemno. Pomyślałam, że pewnie chce mnie zgwałcić i zareagowałam gwałtownie, mówiąc mu, że co on robi i że ja nie chcę tu. Odpowiedział, spokojnie wszystko będzie dobrze i to jest jego najskrytsza niespodzianka, którą nigdy nikomu nie pokazywał i czekał całe życie na ten moment, żeby komuś kochanemu to pokazać. Wtedy uspokoiłam się i zaczęłam zastanawiać, co to może być? Zatrzymał się, otworzył mi drzwi i złapał za rękę. Pomógł wysiąść mi z samochodu i powiedział, że musimy teraz iść jeszcze jakieś pół kilometra do miejsca, o którym mówił. Byłam cała podekscytowana tą niespodzianką.

 

Szliśmy przez jakieś drzewa i krzewy, widziałam ciągle tylko las i nic więcej. Robiłam się niecierpliwa. W pewnym momencie zatrzymał się i powiedział, że teraz musi mi zawiązać oczy zanim wejdziemy na bajeczną polanę. Byłam zszokowana, jaką bajeczną polanę? O co mu chodzi? Po chwili jednak zgodziłam się na zawiązanie mi oczu i pomyślałam sobie, że co ma się stać, niech się stanie. Wyciągnął opaskę, nałożył mi na głowę i złapał za rękę. Zaczął iść, odsłaniając przy tym jakieś krzaki. Słyszałam tylko ich trzeszczenie i łamanie. Po kilkunastu metrach zatrzymaliśmy się. Powiedział, żebym stała spokojnie i nie ruszała. Dreszcze przechodziły mi po całym ciele. Nagle odsłonił mi oczy. Póła mi opadła. To co zobaczyłam to jak jakiś film Disney’a. Ukazała się wielka, łysa polana, a na niej latało pełno świetlików.

 

Zrobiło się jasno jak w dzień. Świetliki zrobiły nad nami aureolę, jakieś świerszcze tworzyły przy tym romantyczną muzykę. Pomyślałam, że to nie może być prawda i chciałam, żeby mnie uszczypnął. On jednak uśmiechnął się i powiedział, że teraz będzie najlepsze. Wyciągnął małe pudełko z kieszeni i otworzył. Świetliki nagle się rozproszyły i powoli tworzyły z siebie kształt serca na niebie. Widok był nieziemski. Nie wiedziałam co powiedzieć. Zamurowało mnie totalnie, zaczęłam płakać i trząść. Po chwili mój chłopak zagwizdał. Te sympatyczne stworzonka zaczęły lecieć w naszą stronę, będąc przy tym w szyku serca. Zbliżały się do nas, a ja zaczęłam panikować. Andrzej, bo tak ma na imię mój mężczyzna, uniósł rękę z pudełkiem do góry. Świetliki podleciały do niego i niczym ręka podniosły przedmiot znajdujący się w nim.

 

Podleciały do mnie i ciągnęły mnie za palec. Wyprostowałam go i nagle czuję jak wsuwa się na niego pierścionek. Byłam w takim szoku, że do dzisiaj jak to wspominam, to myślę, że był to tylko sen. Za chwilę odezwał się mój ukochany. Zostaniesz moją żoną kochanie? Tak! odpowiedziałam stanowczo i bez zastanowienia. Ucałował mnie mocno i przez kilka minut. Świetliki oddaliły się kilka metrów od nas i utworzyły napis „Kocham Cię”. Ten fantastyczny widok trwał jeszcze długi czas. Moje zwieracze nie wytrzymały ze szczęścia i popuściłam mocz, prawie że zemdlałam. Mój prawie już mąż, powiedział że nigdy żadnej dziewczyny tu nie przyprowadził i czekał z tą chwilą właśnie na tą jedyną, na mnie. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie.

 

Po ochłonięciu, zagwizdał ponownie, a świetliki odleciały na okoliczne drzewa. Przypominało mi to Święta Bożego Narodzenia i palące się lampki na choinkach. Andrzej złapał mnie za ręce, zaprowadził na środek polany i położył na miękkim mchu. Czułam jakbym leżała na jakiejś stercie jedwabiu. Cała już byłam rozklejona i gotowa na miłość na łonie natury. On delikatnie zaczął mnie rozbierać i masować po ciele. Końcówką swojego języka, muskał mnie po piersiach i brzuchu. Delikatnie wkładał język do pępka i zniżał się dalej. Moja wagina była już cała mokra i gotowa na więcej. Fantastycznie operował językiem okolice krocza i wargi sromowe. Wkładał go przy tym głęboko do pochwy i ugniatał mi pośladki rękoma.

 

Mój głód seksu stawał się coraz większy, ruszałam biodrami do góry i na dół, żeby czasami nie ominął żadnego miejsca mojej szparki. Wszedł w końcu we mnie i delikatnymi, romantycznymi ruchami kochaliśmy się, aż do maksymalnego uniesienia. Oboje przeżyliśmy orgazm w tym samym czasie. Leżał tak na mnie jeszcze długi czas, nie wychodząc ze mnie. Chciałam, żeby ta chwila nigdy nie minęła. Mogłam tak leżeć bez końca, tylko z nim. Po odpoczęciu wstaliśmy i ubraliśmy się. Złapał mnie za rękę z pierścionkiem i skierowaliśmy do wyjścia. Po wejściu do lasu, świetliki zgasły, zrobiło się ciemno. Zrobiłam się smutna i było mi żal opuszczać to romantyczne miejsce. Andrzej odpowiedział wtedy, że spokojnie, przyjedziemy tu jeszcze kiedyś.

 

Po tym zdarzeniu w niedługim czasie wzięliśmy ślub. Urodziła nam się córeczka, poczęta właśnie na tej polanie. Mój mąż zabiera mnie na wakacje, nie nadużywa alkoholu i nie siedzi ciągle na komputerze. O takim facecie zawsze marzyłam. Jesteśmy oboje bardzo szczęśliwi i spragnieni życia. Andrzej nigdy nie wyjawił tajemnicy, skąd zna takie miejsce, powiedział jedynie, że to tajemnica, aż po grób.

Jak oceniasz to opowiadanie?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 5 / 5. Liczba oddanych głosów: 1

Jeszcze nikt nie oddał głosu! Oceń jako pierwszy.