Rozpustny ośrodek wczasowy – Pornolandia.pl

W minione wakacje szukałam ogłoszeń w internecie z ośrodkami wczasowymi dla singli. Nie chciałam udać się do hotelowego molocha, tylko w jakieś ustronne miejsce z domkami wypoczynkowymi. Chodziło mi, żeby odbywały się tam dyskoteki  pod chmurką i spotkania przy ogniskach dla samotnych. Po długim przeglądaniu ofert natrafiłam na tajemniczy wpis. Ktoś reklamował się, że jak chcę przeżyć najbardziej seksowną przygodę życia to ośrodek agroturystyczny „Pornolandia” zaprasza do kontaktu telefonicznego.

 

Nie było żadnych innych szczegółów, gdzie się to znajduje, ani zdjęć, ale sama nazwa wskazywała jednoznacznie na jedno, że nie jest to kolonia dla młodzieży. Zadzwoniłam więc na podany numer i usłyszałam kobiecy głos. Wypytywałam jakie tam warunki mieszkaniowe, żywieniowe i jakie atrakcje zapewniają gospodarze oraz gdzie się to znajduje. Właścicielka opowiedziała, że znajduje się to nad jeziorem koło Szczecina, domki są z pokojami jednoosobowymi ze wspólną kuchnią i ubikacją, ale i tak nie będę za bardzo z tego korzystała, bo jak pokazują wcześniejsze turnusy, to przeważnie ludzie całe noce i dnie spędzają na zewnątrz.

 

Mówiła też, że są to tylko wypady dwudniowe, bo jeszcze nikt nie wytrzymał dłużej i resztę szczegółów oraz plan dojazdu do ośrodka otrzymam na maila po wpłaceniu zaliczki na pobyt. Zapewniała mnie też, że na 200% będę zadowolona z pobytu i wracała tutaj co roku oraz żebym zabrała ze sobą też jakieś wolne koleżanki, bo im więcej ludzi tym zabawa bardziej przednia. Jej tajemniczość i gwarancja dobrej zabawy skłoniła mnie do wniesienia opłaty. Namówiłam też dwie koleżanki do wyjazdu ze mną.

 

Po kilku godzinach dostałam na pocztę plik z mapą do wydrukowania i plan zajęć na pierwszy dzień pobytu. Była też dołączona klauzula, że pod żadnym pozorem nie mogę udostępniać tej mapy nikomu. Poczułam się jak bym była w filmie „Niebiańska plaża” z Leonardo DiCaprio, gdzie mogli tam się dostać tylko wtajemniczeni. Trochę czułam niepewność, ale że nie jechałam sama to byłam trochę spokojniejsza.

 

Miałam się stawić o 12- tej umówionego dnia i zgłosić do recepcji. Zapakowałyśmy z kumpelami rzeczy do samochodu i patrząc na mapę wyruszyłyśmy w drogę. Po drodze słuchałyśmy głośniej muzyczki i wyobrażałyśmy sobie nasz pobyt tam. Nie ukrywam, że nasze myśli były mocno kudłate. Po kilku godzinach jazdy autostradą, wjechałyśmy na drogę gminną, gdzie zostało jeszcze tylko kilka kilosów do upragnionego miejsca.

 

Po kilku minutach ukazał nam się punkt, przy którym trzeba było skręcić w las. Dróżka leśna była bardzo wąska i dziurawa, ale powoli jechałyśmy do celu. Dłużyła nam się ta droga, bo to był niemały kawałek drogi po środku lasu. W pewnym momencie zwątpiłyśmy, czy dobrze jedziemy, ale nagle naszym oczom ukazał się wielki ośrodek, otoczony płotem, a za nim wysokie tuje, przez które nie było nic widać. Brama wjazdowa była nieprześwitująca, a koło niej domofon z kamerą.

 

Zadzwoniłam w niego, a jakiś ochroniarz pytał o podany w e-mailu kod dostępu. Powiedziałam go, a on otworzył bramę i powiedział, że mam się kierować znakami, aż dojadę do recepcji. Uczyniłam więc tak. Jadąc w środku, widać było ogrom obiektu. Kilkadziesiąt domków, wielki ogromny plac na ognisko, a wokół niego stoły i zaraz wejście na plażę jeziora. Dalej były jakieś obory ze zwierzętami, a potem stołówka z kuchnią. Wszystko wyglądało na miejsce, gdzie może pomieścić się kilkaset osób.

 

Dojechałyśmy w końcu do recepcji. Tu stało już kilkanaście osób w kolejce przed wejściem do niej. My także stanęłyśmy i cierpliwie czekałyśmy na swoją kolej. Z pośród ludzi oczekujących, słychać było głosy podniecenia, ale i też zdezorientowania. Każdy pytał się innych osób, czy są pierwszy raz i czy coś wiedzą więcej o atrakcjach krainy porno. Towarzystwo było mieszane, mniej więcej pół na pół obojga płci. Widać też było zagranicznych gości z egzotycznych krajów.

 

Jeden chłopak w końcu się odezwał i głośno powiedział do wszystkich, że  jest już tu drugi raz i wszyscy będą na pewno zadowoleni z pobytu, a nawet będą chcieć wracać tutaj co rok. Mówił też, żebyśmy się nie denerwowali tylko wyluzowali i czekali cierpliwie do późnego popołudnia. Kolejka mijała szybko, ale też ciągle dochodziły z tyłu nowe osoby. W końcu wybiła nasza pora do zgłoszenia się. Tu przystojny portier, dał nam klucze do pokojów i powiedział, że obiad jest o 13:30, a po obiedzie dowiemy się reszty. Wskazał nam ręką drogę do domku i tyle go widzieliśmy.

 

Po przybyciu do domku, każda z nas miała osobny pokój. Na chwilę się rozdzieliłyśmy na rozpakowanie się i moment odpoczynku po podróży. Wszystkie rzuciłyśmy się na łóżka i leżałyśmy, ponieważ do obiadu miałyśmy jeszcze godzinkę. Ja kierowałam całą drogę, więc zasnęło mi się. Nagle budzą mnie dziewczyny i krzyczą, że już pora na obiad. Zerwałam się szybko z łóżka. Byłam cała spocona, bo w tym dniu był dosyć mocny upał, ale nie miałam czasu na odświeżenie się i poszłyśmy tak na stołówkę.

 

Na stołówce spotkał nas miły obraz, bo kelnerzy i kelnerki były w toples. Zaprowadzili nas do stolika, a za chwilę podawali jedzenie. Cały wystrój wnętrza i barek wyglądał jak burdel. Wszędzie panowały czerwone kolory, a na ścianach gołe zdjęcia różnych osób. W stołówce panował coraz większy ruch i gwar, aż do zjedzenia i ukazania się osoby, która prosiła o ciszę, bo chce nam coś powiedzieć. Nagle sala zamarła i słuchała z uwagą około czterdziestoletniej kobiety.

 

Jestem właścicielką tego ośrodka i chcę was serdecznie powitać na najlepszych wakacjach waszego życia. Teraz udajcie się chwilę odpocząć, a o godzinie 18 – tej zapraszam was na plac do ogniska i tam się zacznie impreza. Koniecznie też wykąpcie się przed przyjściem – powiedziała burdelmama i odeszła. Na sali zapanował ponownie harmider i wiele zapytań o tą kąpiel i wiele więcej. Po chwili wstałyśmy od stołu i udałyśmy się na zwiedzanie ośrodka.

 

Było tu pełno alejek i zakamarków do których zaglądałyśmy. Poszłyśmy na pomost nad jeziorem i posiedzieć chwilę na plaży. Wracając przechodziłyśmy koło zagród, w których były zwierzęta. Widziałyśmy konie, kozy i biegające po trawie psy. Psy były przyjazne dla człowieka i nawet nie szczekały, więc się nie bałyśmy. Po tym spacerku wróciłyśmy do domku na kąpiel. Trochę się zdziwiłyśmy, że musimy się wykąpać, ale i tak byłyśmy tak nieświeże, że bez tego nie poszłybyśmy na imprezkę.

 

W końcu wybiła tak bardzo oczekiwana przez nas godzina. Nie ukrywam, że trochę zaczęłyśmy się nudzić. Poszłyśmy na ognisko, a tam już pełno ludzi i obsługi, znanej z recepcji i kuchni. Gwar wielki jak na stadionie. Stoły zastawione szklankami i kieliszkami, a przy nich stojące wieszaki wypełnione biczami, kajdankami, wibratorami i chuj jeszcze czym. Na sam widok robiło się dosyć ciekawie. Widać było poruszenie wśród gości, którzy już się oglądali za swoimi zdobyczami.

 

Nagle zabrzmiał głośny gong i zrobiła się cisza. Właścicielka weszła na podest z dużym kieliszkiem w ręku i przemówiła – Proszę niech każdy weźmie kieliszek ze stołu. Znajduje się w nim eliksir miłości i wypijmy wspólnie toast za świetną zabawę. Wszyscy podnieśli kielichy i wypili do dna. Minęło kilka chwil, a burdelmama zaczęła się rozbierać do naga i wypinać swoją dupkę i cycki w stronę tłumu. Padały okrzyki, zerżnąć ją, wydupczyć na maksa i wtedy się zaczęło.

 

W naszych głowach zaczął działać jakiś środek, który był w kieliszkach. Wszystkim chciało się ruchać ze wszystkimi. Ściągaliśmy ubrania i rzucaliśmy gdzie popadnie. Zaroiło się od różnorodnych kutasów i cip. Po chwili poczułam jak kilka osób mnie bierze za ręce i nogi i kładzie na ziemię. Dwóch facetów rozwierało mi nogi i próbowało zrobić mi szpagat. Naciągali pachwiny do granicy wytrzymałości, jednak ten ból sprawiał mi radość. Z podniecenia leciało mi z pizdy jak z fontanny. Moja szpara zrobiła się szeroka na trzy palce.

 

Gdy oczekiwałam kutasa do dupy, nieoczekiwanie zjawił się portier z kozą. Przystawił ją do mojej cipy, a ona zaczęła ją lizać swoim szorstkim i długim językiem. Byłam tak otumaniona, że było mi obojętne kto to robi. Jej język wchodził głęboko do pochwy, a bródka smyrała mi dupkę. Dwóch kolesi co trzymało mi nogi, drugą ręką zaczęło walić konia nade mną. Widok był przepiękny. Te ich wspaniałe kutasy wydawały się kosmiczne, aż ślinka leciała na samą myśl. Byłam już przygotowana na całość, a tu nagle podbiega z tyłu mojej głowy pies.

 

Swoimi łapami złapał mnie za cycki i ciągnął w swoją stronę. Jego pazury wbijały mi się w sutki, aż leciała z nich krew. Ból był tak piekielny, że aż przepiękny. Odkryłam w sobie upodobania masochistyczne. Im więcej bólu, tym większa rozkosz. Pochwa zalewała się nowymi płynami, a koza wylizywała je do reszty. Pies w tym czasie zajmował się dalej cyckami, a jego jaja przytykały mi oczy. Z jego fiuta leciała jakaś maź mi na usta, a ja ją oblizywałam.

 

Nagle odciągnęli zwierzęta ode mnie, a ja leżałam jak kłoda. Dwóch kolesi co waliło sobie konia, przystawiło mi swoje kutasy do buzi. Brałam je naraz w stereo i pieściłam nimi swoje podniebienie. Kątem oka widziałam jak moje koleżanki obciągają kutasy Afrykańczykom. Mieli wielkie pały, aż się dławiły, ale sprawiało im to przyjemność. Po przełyku ich śliny słychać było, że smakują wyśmienicie. 

 

Jeden z nich podszedł do mnie i zaczął mnie walić w dupsko. Ja będąca w rozkroku czułam jak jego bolec zahaczał o mój stolec. W tym samym czasie inni smarowali moje ciało słodkościami i oblizywali mnie. Czułam na swoim ciele pełno rąk i języków. Było mi tak przyjemnie, że chciałam, żeby to nigdy się nie skończyło. W oddali słychać było miły stukot jaj o dupy i cipy. Wszyscy rżnęli się na potęgę. Odgłosy sapań, westchnień i orgazmów rozchodziły się po całym ośrodku.

 

Bicze i skórzane rzemienie dawały razy w krocza przybyszom, a nieposłusznych zakuwano w kajdany. Wibratory chodziły na cały regulator we wszystkich dostępnych dziurkach. Lejący się śluz i sperma, tworzyły miły zapach w powietrzu. Wakacyjna orgia nie zdawała się kończyć. Na ciałach uczestników zagościły różne płyny i wydzieliny. Każdy się już kleił, ale nie zwracał na to uwagi. Najważniejsza była zabawa w ruchanie.

 

Byłam już cała posiniaczona i z bliznami na ciele, jednak ciągle mnie ciągnęło do bzykania. Eliksir miłości sprawiał, że ciągle miałam ochotę na sex. Podchodziłam nawet do kobiet i lizałam im cipki. Wszystko, byle by tylko smakować rozkoszy. Była już północ, a impreza ciągle się rozkręcała. Bywały tylko chwilowe przerwy na kiełbaskę i płyny wyskokowe. Jednak i przy tym ludzie nie przestawali. Smarowali się tłuszczem, keczupem i musztardą i oblizywali nawzajem.

 

Wszystkie piersi kobiet były już pogryzione i zaczerwienione, a krocza rozklapiszone. Kutasy mężczyzn były już pomarszczone i obolałe, jednak nikt nie miał zamiaru przerywać. Pieprzenie trwało do rana i wykorzystano wszystkie pozy świata, włącznie z kamasutrom. W samo południe na drugi dzień widziałam już same powalone na ziemi ciała. Flakowate kutasy i rozkraczone cipy, w których było nawet widać szyjki macicy bez ginekologicznego wziernika wskazywały, że to już koniec imprezki.

 

Jeden leżał na drugim, jakby byli przygotowani do zasypania we wspólnej mogile. Po ośrodku rozchodziło się głośne chrapanie, a ja goła i wesoła szukałam swoich koleżanek. Znalazłam je na plaży, przy kilku facetach. Spały z nimi na piasku trzymając kutasy w buzi. Widocznie jak zasypiały to nie miały jeszcze dosyć. Obudziłam je i udaliśmy się do własnych pokojów. Tam przespałyśmy się do następnego rana.

 

Po obudzeniu się i odświeżeniu, słychać było jak wszyscy się pakują i powoli wyjeżdżają. Nikt nikogo nie prosił o dane kontaktowe. Nikt też nie wspominał poprzedniego dnia. Wróciła normalność, a my zrozumieliśmy wtedy, dlaczego te turnusy trwają tylko dwa dni. Spakowałyśmy się i oddałyśmy klucze. Portier podziękował nam za pobyt i zapraszał w przyszłości. W drodze powrotnej, przeżywaliśmy z dziewczynami to jeszcze raz i obiecałyśmy sobie tam wrócić. Po prostu było tam przecudownie.

Jak oceniasz to opowiadanie?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 3 / 5. Liczba oddanych głosów: 1

Jeszcze nikt nie oddał głosu! Oceń jako pierwszy.