W końcu zaznałam szczęścia – Pornolandia

Cztery lata temu, odbyło się spotkanie absolwentów naszej klasy z liceum, na które bardzo chciałam pójść. Kilku znajomych z tamtych czasów widywałam na mieście, albo w galeriach handlowych, ale większość przeprowadziła się do innego miasta, a inni wyjechali za granicę. Organizatorką spotkania była Julka, bliska koleżanka z tamtych lat, z którą jako jedyną utrzymywałam kontakt. Napisała post na portalu „Nasza klasa” o planowanym spotkaniu. Chętnych było nie wielu, ale Julki to nie zniechęciło.

Na starym mieście, w przytulnej knajpce zarezerwowałyśmy lożę. Wchodzą do lokalu, nie wiedziałam czego się spodziewać. Jak się okazało, gości było mniej niż planowano, trochę mniejsza połowa klasy. Przewagę stanowiły dziewczyny, ale kilku chłopaków było. Witając się z każdym po kolei próbowałam przypomnieć sobie ich twarze, niektórzy się nie zmienili. Siadłyśmy i zamówiłyśmy z menu kilka pozycji.

Kelnerka przyniosła nam drinki i przystawki. Pijąc i jedząc, każdy z nas opowiadał, co się wydarzyło przez te siedemnaście lat. Justyna wyszła za mąż i ma trójkę dzieci, nie pracuje bo jest mamą na pełny etat. Sebastian pracuje na budowie i planuje wyjechać do Norwegii. Sandra jest kosmetyczką i ma narzeczonego. Ania jest żoną radnego i buduje dom za miastem, a Julka prowadzi sklep spożywczy i szuka swojego księcia z bajki na białym rumaku. Jacek jest wolnym prawnikiem. Ewelina za trzy miesiące miała wziąć ślub.

Słuchając ich poukładanego życia, stwierdziłam że czas coś zmienić w swoim życiu. Z zawodu pracowałam jako pielęgniarka w szpitalu onkologicznym. Po skończonych studiach rzuciłam partnera, do którego nic nie czułam. Z Przemkiem przyjaźniliśmy się od piaskownicy i to stworzyło nasz związek. Kochałam go, ale tylko jako brata, nie mogłam jego ranić dłużej, więc rozstaliśmy się w zgodzie, ale nie utrzymujemy już kontaktów.

Po pewnym czasie, wyszłam z Sandrą przed knajpę zapalić papierosa. Widziałyśmy kątem oka, że ktoś się do nas zbliża, a wtedy kumpela trąciła mnie łokciem i powiedziała, że on się kiedyś we mnie kochał, ale wiedział że jestem zajęta i zrezygnował. Po chwili doszedł do nas Jacek z podniesionym kącikiem ust. Spojrzałam mu w oczy i odwzajemniłam uśmiech. Sandra już spaliła i zostawiła nas samych.

Wymieniliśmy z Jackiem kilka zdań, które były bez sensu, bo tak naprawdę nie rozmawialiśmy wcześniej ze sobą. Wracając do środka poprosił o mój numer telefonu, a ja z przyjemnością go podałam. Wieczór dobiegał końca, a my z Julką odurzone alkoholem, jak i reszta pozostałych, pożegnałyśmy się i poszłyśmy w kierunku taksówki. Docierając pod mój blok stwierdziłyśmy, że spotkanie się udało i nie zakończy się na tym jednym. Wysiadając z samochodu pomachałam jej i weszłam do klatki. W domu rozebrałam się i padłam na łózko rozmyślając o tym, co mi Sandra powiedziała.

Następnego dnia dostałam SMS-a od Jacka, że miło było się zobaczyć i czy przyjmę zaproszenie na kawę?, odpisałam żeby podał godzinę i miejsce. Spotkaliśmy się w kawiarni, niedaleko mojego domu. Rozmawialiśmy mniej skrępowani niż wczoraj, mówił że lubi swoją pracę, opowiadał jak dowiedział się o zdradach swojej przyszłej żony, parę miesięcy przed ich ślubem. Ja opowiadałam o sowim związku, a raczej o przyzwyczajeniu, bo inaczej nie można tego nazwać, że próbowałam związać się z innymi mężczyznami, ale nic z tego nie wychodziło, bo albo byli moim przeciwieństwem, albo mieli jakieś dziwne nawyki.

Po dwóch godzinach spędzonych w lokalu, poinformowałam go, że muszę jechać do pracy na nocną zmianę. Zaproponował mi, że mnie odwiezie, a ja oczywiście się zgodziłam. Na miejscu zaczęłam mu dziękować za miło spędzony czas, a on w odpowiedzi pochylił się ku mnie i musnął wargami mój policzek. Poczułam jak moje poliki płonęły, a dłonie zaczęły się pocić. Uśmiechnęłam się i wysiadłam, zamykając za sobą drzwi. Dochodząc do bramy szpitala ,czułam cały czas na sobie jego wzrok, a do nosa zalatywał mi zapach jego intensywnych perfum.

Po tamtym czasie, spotkaliśmy się jeszcze kilka razy, ale dopiero na następnej randce, po umówionym spotkaniu w restauracji na kolację, świętowaliśmy rozpoczęcie nowego etapu w naszym życiu. Z niczym nie chcieliśmy się śpieszyć, żeby po raz kolejny się nie sparzyć. Tamten dzień jednak był inny. Czułam się świetnie w jego towarzystwie, coraz częściej zaczęłam spoglądać na niego jak na mężczyznę, z którym mogę spędzić resztę życia niż na kolegę czy przyjaciela. Jacek zapytał mnie, czy na weekend może mnie gdzieś zabrać. Zgodziłam się, bo miałam wolne, a żadnych planów nie miałam. Nazajutrz mieliśmy jechać.

Pakując się nie wiedziałam, co ze sobą zabrać, bo nie miałam pojęcia gdzie jedziemy. Po godzinie siedziałam już z nim w samochodzie. Opuszczając miasto włączył muzykę, oparłam głowę o zagłówek i zasnęłam. Obudził mnie delikatnie pieszcząc moje włosy, zerkałam gdzie jestem, ale widziałam tylko drogę i drzewa, to był las, z przerażeniem się rozglądałam dokoła. Jacek musiał widzieć moje obawy, bo złapał mnie za udo zapewniając mnie, że spodoba mi się to miejsce.

Dojeżdżaliśmy już na miejsce, z oddali wyłaniał się wielki dom, duża polana, jezioro i pomost, a przy nim przycumowany jacht. Było tu po prostu przepięknie. Po zaparkowaniu na posesji, zakomunikował mi, że to wszystko jest jego i mam czuć się jak u siebie w domu. Byłam zszokowana i zamurowało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć i szkliły mi się oczy ze wzruszenia. Wieczorem postanowiliśmy popływać w jeziorze. Nie mając bikini, musiałam iść w komplecie przezroczystej koronkowej bielizny. Na dworze było ciepło, a woda jeszcze cieplejsza.

Jacek widząc, w czym wchodzę do wody, nie spuszczał ze mnie wzroku, co bardzo mi się podobało. Będąc już razem w wodzie, podpłynęłam do niego, oplatając swoje nogi wokół jego pasa. Dociskałam swoje usta do jego, pocałunek był czuły, a zarazem gorący, pragnący jeszcze więcej.

Dotykaliśmy się po ciele, nie pomijając żadnego skrawka. Byłam gotowa oddać się jemu po raz pierwszy. Czułam w kroczu dotyk jego rosnącej męskości. Rozpiął mój biustonosz i rzucił go na wodę, pieszcząc moje sterczące piersi.

Ze stringami miał więcej problemu, więc rozerwał je na mnie. Powiedział wtedy, że mi odkupi kilkadziesiąt takich majteczek. Wszedł w moją szparkę, dając nam obojgu niezapomnianą rozkosz. Wyznał mi szeptem miłość i chciał się ze mną ożenić. Przystałam od razu na ten wspaniały pomysł. Kochaliśmy się w wodzie prawie całą noc, przerobiliśmy chyba wszystkie pozycje świata, a ciągle nie mieliśmy dosyć. Pasowaliśmy bardzo do siebie. Nasze ciała się uwielbiały i ciągle za sobą szalały. Tak dotrwaliśmy do rana, na wspaniałej przygodzie miłosnej.

Niedzielę spędziliśmy podobnie, tylko że tym razem pływaliśmy jachtem po jeziorze. Kochaliśmy się na dziobie, rufie i w kajucie. Cały weekend spędziliśmy na uprawianiu cudownego seksu. Nasz czas spędzony tutaj dobiegał końca. Niedługo po powrocie zamieszaliśmy razem, rzuciłam pracę, zdałam kurs florystki i mam swoją kwiaciarnie. Jacek oświadczył mi się i zostaliśmy małżeństwem oraz szczęśliwymi rodzicami, dwóch sześciomiesięcznych bliźniaczek. Teraz robimy rodzinne wypady do domku nad jeziorem, ale gdy tylko zasną córeczki, to od razu przypominamy sobie wcześniejsze czasy.

Jak oceniasz to opowiadanie?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 4.5 / 5. Liczba oddanych głosów: 2

Jeszcze nikt nie oddał głosu! Oceń jako pierwszy.